Discussion:
[75% OT] Kędzierzyn-Gliwice drogą wodną
(Wiadomość utworzona zbyt dawno temu. Odpowiedź niemożliwa.)
Kolejoman
2017-12-30 21:58:15 UTC
Permalink
Raw Message
Witam

Relacja nie jest stricte kolejowa (ale są w niej kolejowe akcenty) ale z
racji, że wielu MK interesuje się też innymi środkami transportu, a w
opisywanej wycieczce (choć w różnych terminach) wiem że brało też udział
trochę MK postanowiłem wrzucić również tutaj na grupę.

1 października wybrałem się na wycieczkę do Gliwic, jednak nie pociągiem
tylko drogą wodną. Wycieczka ta umożliwiała przepłynięcie i zaliczenie
całego Kanału Gliwickiego, który łączy Odrę w Koźlu z gliwickim portem i nie
tylko. W sumie odbyły się 3 takie rejsy. Pierwszy we wrześniu z Gliwic do
Koźla, a drugi wczoraj również z Gliwic do Koźla, z tym że statek
przenocował w Koźlu i dzisiaj wyrusza w rejs w drugą stronę. Na wszystkich 3
terminach była piękna słoneczna pogoda, więc można mówić o sporym szczęściu
biorąc pod uwagę jak ponure potrafią bywać dni w okresie jesiennym.
Wycieczki niezależnie od kierunku zawsze zaczynały i kończyły się w
Gliwicach, więc w jedną stronę uczestnicy byli przewożeni autokarem. Ja z
racji, że rozpoczynałem podróż u siebie, nie musiałem korzystać z autokaru
tylko przybyłem na własną rękę do kozielskiej przystani, a z Gliwic wróciłem
sobie pociągiem. Cena biletu wynosiła 120 zł, ja dokonałem rezerwacji dość
wcześnie, bo w sierpniu. Przejdźmy więc do rzeczy. :) W niedzielny
październikowy poranek, po 9:00 opuszczam dom i udaję się na przystanek MZK.
Wcześniej mam telefon od organizatorów rejsu dlaczego nie ma mnie w
autokarze jadącym z Gliwic i jeszcze raz potwierdzam, że pojawię się dopiero
na statku. Linią 1 docieram do Koźla i udaję się do przystani Szkwał, gdzie
czeka już statek Foxtrot wraz z obsługą. Autokar z Gliwic jeszcze nie
przyjechał, więc mam czas, aby na spokojnie obejrzeć sobie statek, który ma
dwa poziomy: górny i dolny. W międzyczasie przybywają pozostali uczestnicy
wycieczki.

Gdy wszyscy mają już swoje miejsca ruszamy w kierunku Gliwic. Pierwsze
kilkaset metrów będziemy płynąć Odrą, aby następnie odbić na Kanał Gliwicki.
Na całej trasie pokonamy 7 śluz, z czego tylko na jednej będziemy śluzować
się z góry na dół, a na pozostałych z dołu do góry. Zaraz po ruszeniu
przepływamy pod Mostem Długosza. Nie jest tak, że statek może przepłynąć
sobie pod mostem w dowolnym miejscu, tylko są znaki, które dokładnie to
miejsce wyznaczają. Pierwszą śluzę - Koźle, pokonamy zaraz na początku trasy
i to właśnie jest ta jedyna śluza, którą pokonamy z góry na dół. Za mostem
widzimy przed nami szerokie koryto Odry, jednak tam nie możemy wpłynąć, bo
znajduje się tam jaz (czyli gwałtowne obniżenie poziomu wody). Musimy
skierować się w niewielki, ledwo widoczny kanalik po lewej stronie, który
doprowadzi nas do śluzy. Po wpłynięciu do śluzy jest ona zamykana z obu
stron i rozpoczyna się śluzowanie. W tym przypadku spuszczana jest woda,
abyśmy mogli obniżyć nasz poziom. Po zakończeniu śluzowania ruszamy dalej.
Po lewej stronie wpada do nas rzeczka Lineta. Przepływamy pod wiaduktem
linii kolejowej Kędzierzyn-Nysa-Kamieniec-Jaworzyna-Legnica czyli Magistrali
Podsudeckiej. Po lewej stronie mijamy kozielskie dzielnice Rogi i Rybarze.
Niedługo potem opuszczamy Odrę i obijamy w prawo do Kanału Gliwickiego.
Najpierw dodatkowa atrakcja, którą będzie wpłynięcie do Portu Koźle. W
porcie zacumowanych jest kilka barek, niektóre puste, a niektóre wypełnione
ładunkiem. Kanały portowe numerowane są od strony Odry, my wpływamy do
najdalszego czyli kanału nr 3, obok którego znajduje się elewator zbożowy.
Mają one specjalne wnęki, które służą neutralizowaniu ewentualnych fal. Po
opuszczeniu kozielskiego portu przepływamy pod mostem drogi łączącej
Kłodnicę z Januszkowicami i Raszową. Wzdłuż całego kanału obserwujemy w
różnych miejscach metalowe pręty wystające z wody tzw. dalby, które służą do
cumowania statków czy łodzi. Na początkowym odcinku kanału są one dość
wysokie ze względu na spore wahania poziomu wody. W dalszej części będą one
już znacznie niższe. Dopływamy do drugiej śluzy, a pierwszej, na której
będziemy śluzować się z dołu do góry czyli Kłodnicy. Bezpośrednio przy
śluzie przebiega linia kolejowa łącząca Kędzierzyn-Koźle z Opolem. Szkoda,
że nie przypłynęliśmy chwilę później, bo akurat spotkalibyśmy się z
pociągiem. Rozpoczyna się śluzowanie, do części śluzy z naszym statkiem
wpuszczana jest woda, przez co unosimy się coraz wyżej. Po zakończeniu
śluzowania ruszamy w dalszą drogę. Niedługo potem przepływamy pod mostem
remontowanej właśnie drogi między Kuźniczkami a Cisową. Kawałek dalej
zatrzymujemy się przy tzw. syfonie kłodnickim, czyli bezkolizyjnym
skrzyżowaniu Kanału Gliwickiego i rzeki Kłodnicy. Kłodnica przepływa
prostopadle pod Kanałem Gliwickim. Następnie przed nami kolejna śluza - Nowa
Wieś, która znajduje się w pobliżu kędzierzyńskiego osiedla Blachownia. Tuż
przed nią przepływamy pod mostem, pod którym ledwo się mieścimy i konieczne
jest rozłożenie dachu na naszym statku. Na każdym moście są tabliczki
informujące o wysokości i tym samym jak wysoki statek może pod danym mostem
przepłynąć. Mają one jednak niewiele wspólnego z rzeczywistością, ponieważ
nieraz w czasie rejsu obserwujemy sytuacje, że pod tabliczką z mniejszą
wartością przepływamy bez problemu, a pod tabliczką z większą wartością
mieścimy się na styk. Po wpłynięciu do śluzy obszczekują nas z góry dwa
pieski. Po śluzowaniu gdy znajdujemy się już na równi z nimi, nie są one już
takie odważne. Ruszamy w dalszą drogę mijając kolejne zacumowane barki.
Opływamy teraz osiedle Blachownia od południowej strony. Ciekawie jest
oglądać swoje miasto z dotychczas nieznanej perspektywy. W tych rejonach od
Kanału Gliwickiego odgałęzia się Kanał Kędzierzyński prowadzący do Zakładów
Azotowych Kędzierzyn, a my przecinamy kolejne kędzierzyńskie mosty a
konkretnie przeprawę na terenie zakładów chemicznych Blachownia, szosę
między Blachownią a Sławięcicami i uliczkę w samych Sławięcicach. Pod jednym
mostem mieścimy się dosłownie na kilka milimetrów, mimo że i tak na prośbę
organizatorów rejsu poziom wody w kanale został nieco obniżony. I w końcu
docieramy do kolejnej śluzy, która również wzięła nazwę od tego
peryferyjnego kędzierzyńskiego osiedla. Warto zwrócić uwagę na bujną
roślinność porastającą budynek śluzy. Śluzy Sławięcice i Nowa Wieś mają być
niedługo remontowane i podczas remontów roślinoość zapewnie zniknie. Kolejne
śluzowanie unosi nas znowu nieco wyżej.

W Ujeździe znajduje się niewielka marina, gdzie również jest możliwość
kończenia rejsów. Podczas tej części rejsu poznajemy też historię statku,
którym płyniemy (został on sprowadzony z Niemiec) oraz dowiadujemy się jakie
trudności musieli pokonać organizatorzy, aby w ogóle inicjatywa rejsów z
Mariny Gliwice doszła do skutku. Głównym problemem do pokonania był brak
możliwości śluzowania w niedziele, ale po bataliach udało się go w końcu
rozwiązać. Pokonujemy kolejne metry kanału, gdzie trafiamy na krowy pasące
się tuż przy brzegu oraz kolejny niski most. W międzyczasie na dziobie
statku zostaje rozpalony grill i każdy otrzymuje wliczoną w cenę biletu
kiełbaskę. Na statku można kupić też lokalne piwo Gleiwitzer Kanal Wasser.
Docieramy do kolejnej śluzy - Rudziniec, za sprawą której znów unosimy się
na niego wyższy poziom kanału. Za śluzą Rudziniec wpada do nas rzeka
Kłodnica, która na tym odcinku płynie wspólnym korytem z Kanałem Gliwickim.
Przepływamy również pod autostradą A4 oraz obok pałacu w Pławniowicach, przy
którym znajduje się most w kolorze biskupim (jak to określił kapitan naszego
statku :P). Przecinamy też linię kolejową Rudziniec Gliwicki - Toszek Północ
w okolicach posterunku o adekwatnej nazwie Kanał. Osiągamy kolejną śluzę -
Dzierżno. Jest to ostatnia duża śluza, na której będziemy mogli zobaczyć
dość widowiskowe śluzowanie w górę. Podobno śluza ta po remoncie działa
gorzej niż przed remontem. :P Nazwa śluzy wzięła się od położonego obok
jeziora Dzierżno Duże. Nie można jednak na nie wpłynąć, ponieważ jezioro i
kanał są na różnych poziomach. Z jeziora oddzielnymn korytem wypływa już
rzeka Kłodnica, która do tej pory płynęła wspólnie z nami. Jezioro z kanałem
łączyła śluza jednorazowego użytku, która niegdyś posłużyła do uwolnienia
statków znajdujących się na jeziorze i umożliwienia im żeglugi kanałem. Za
Dzierżnem mijamy gliwicką kolonię kormoranów, ale nie udało mi się dojrzeć
żadnego. Ostatni odcinek kanału wiedzie wzdłuż Huty Łabędy, a kapitan w
humorystyczny sposób opowiada nam jej historię. Na terenie huty można
dotrzeć oczywiście różne maszyny, a także wagony kolejowe w tym ryflaki.
Zaraz za hutą przepływamy pod linią kolejową z Kędzierzyna do Gliwic, którą
niebawem pojadę. Docieramy do ostatniej, już mniejszej śluzy Łabędy, za
sprawą której po raz ostatni podwyższamy nasz poziom. Końcowe metry rejsu to
już wpłynięcie do Portu Gliwice, który znajduje się na terenie Śląskiego
Centrum Logistyki. Po dopłynięciu do przystani kończymy nasz 6-godzinny
rejs. Moje wrażenia z rejsu są bardzo pozytywne i polecam każdemu wybranie
się na taką wycieczkę. W przyszłym roku rejsy całym kanałem (czyli z Gliwic
do Koźla) planowane są w maju i wrześniu. Jest też pomysł, aby zorganizować
dwudniowy rejs z Gliwic do Opola z przesiadką w Koźlu. Czeka mnie jeszcze
powrót do domu. Nie za bardzo wiem którędy wyjść więc kieruję się na czuja.
Okazało się później, że nadłożyłem sporo drogi, ale za to sfociłem sobie
stonkę na terenie bazy logistycznej. Wracam pieszo do Łabęd. Mijam śluzę,
przy której znajduje się bilboard reklamujący rejsy po Kanale Gliwickim.
Docieram do stacji Gliwice Łabędy - wyspowej stacji, przez którą
przejeżdżałem setki razy, ale nigdy jeszcze nie miałem okazji na niej
wsiadać ani wysiadać, w związku z tym oczywiście dokładna dokumentacja
fotograficzna. Warto zwrócić uwagę na ciekawe malunki na budynku dworca, w
którym chyba znajduje się antykwariat. Do domu powrócę pociągiem regio
relacji Gliwice-Nysa. Powinien być szynobus, jednak przyjeżdża EN57, więc w
Kędzierzynie będzie konieczna przesiadka. W moim mieście jestem około 18:00.

Zdjęcia: www.kolejomania.rail.pl/rejs.html

Pozdr.
Grzesiek
brum
2017-12-31 10:20:57 UTC
Permalink
Raw Message
Na ca³ej trasie pokonamy 7 ¶luz, z czego tylko na jednej bêdziemy ¶luzowaæ
siê z góry na dó³, a na pozosta³ych z do³u do góry.
Ile trwa taka operacja i czy czasy sa podobne dla roznych sluz?
Tomasz Ozon
2017-12-31 11:25:35 UTC
Permalink
Raw Message
Dzięki, ciekawe :)
Co robią barki z węglem w KK? Przywożą? Wywożą go? Czy są tam czynne jakieś
tory w porcie?

pozdr
TO3
m***@wp.pl
2018-01-01 21:58:39 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Tomasz Ozon
Dzięki, ciekawe :)
Co robią barki z węglem w KK? Przywożą? Wywożą go? Czy są tam czynne jakieś
tory w porcie?
pozdr
TO3
Barki kursują Gliwice- Wrocław, a w porcie Koźle stoją na przerwę świąteczna. Tory w porcie są nieczynne, ale inwestor bazy logistycznej planuje ich odtworzenie.
Tomasz Ozon
2018-01-02 17:25:56 UTC
Permalink
Raw Message
Post by m***@wp.pl
Barki kursują Gliwice- Wrocław, a w porcie Koźle stoją na przerwę świąteczna. Tory w porcie są nieczynne, ale inwestor bazy logistycznej planuje ich odtworzenie.
Ja dziś naocznie stwierdziłem Eaos'y z węglem podstawione do portu w Opolu.
Zamówił je pobliski skład węgla, ostatnie kilkaset metrów towar pokonuje
ciężarówkami z nieznanego mi powodu. Może udrożnią w przyszłości przejazd aż
do skład? Dziwne, że tego nie zrobili.
Tak czy inaczej cieszę się, że bocznica do portu wciąż jest czynna. Jeśli
żegluga rzeczna ruszy (w co niebardzo wierzę), to i kolej się przyda.

pozdr
TO3

Artex
2018-01-02 01:14:47 UTC
Permalink
Raw Message
Super relacja👍. Ile metrów wynosi różnica poziomów
Loading...