Discussion:
[rel] Brutal rundeira part 1
(Wiadomość utworzona zbyt dawno temu. Odpowiedź niemożliwa.)
AlekLoco
2003-10-29 22:52:14 UTC
Permalink
Witam!

Tym razem będzie wersja privova, bo niestety, ale po pierwsze
nieco będzie wulgaryzmów, po drugie zaś zaistnieją pewne zjawiska
będące faktami, których część p.m.k. nie chce widzieć (przez co dla
nich nie istnieją i mogą spać spokojnie). A konkretnie, okradanie
naszej kochanej PKP.
To runda pożegnalna dla mojej ulgi studenckiej na pociągi...
Zaczęło się późno, w czwartek o 21:30. Wtedy to miała
przyjechać poznana poprzedniej relacji bydgoszczanko-góralka, mieliśmy
jechać dalej razem rzeźnią Wschodnia - Zakopane, ale okazało się iż
doszło do niezgadania się, pomyliły się tygodnie, w związku z czym
spotkamy się w ten czwartek. No cóż było robić. Polazłem do monopola
na Nowy Świat, zakupiłem browary, podjechałem z powrotem na Central i
oddałem się rozkoszy oczekiwania na wspomniany pociąg. Wjechał. Miałem
pecha, obstawiałem część krynicką, ale ta napchana jak nie wiem co. Co
prawda dorwałem jakiś przedział, jakiś łoś coś tam burczał, że mu źle,
ale po chwili wparowało do przedziału dwóch dziadów i już swoją
mordencję przymknął. Firanek niet... co mnie tam trzyma. Polazłem.
Część zakopiańska w lepszym stanie. Przedostatni wagon nawet cieplutki
i z firankami. Dłuuugo wybieram przedział, w końcu włażę do jakiegoś
młodego kolesia. 22 lata, po zawodówce, pracuje w Warszawie, rodzina w
Rabie Wyżniej. Miał kłopoty z płynnym czytaniem, ale poza tym naprawdę
koleś zaskakująco na poziomie. Rozmowa się rozkręcała, z czasem
oczywiście zeszło na panienki, grzmocenie, grzmocenie w pociągach, nie
powiem, rzeczywiście rzeźnia zakopiańska wychodzi pod tym względem na
czoło. Całkiem miło się gadało. Koleś nieco obeznany w podróżowaniu,
bo wyposażony w kwadrat, przydało się. Znajomość podkreśliliśmy
browarkiem i poleźliśmy spać. Za Kielcami zaczęło się ostre krojenie,
jacyś kolesie latali po pociągu, coś darli mordę o studencikach, ostro
było najwyraźniej. W Sędziszowie wlazła nowa grupa. Spałem... ale coś
mnie tknęło. Właśnie jakiś kolo wlazł do przedziału, otworzył
kwadratem. Byłem tak nieprzytomny, że powiedziałem mu tylko "no wiesz
pan co... kwadratem"... koleś tylko mocno przepraszał i się wycofał. A
by dostał po mordzie, bo we dwóch zawsze raźniej lać złodziei i nawet
przy czterech byłyby jakieś szanse jakby odpowiednio wcześniej łoić.
W Krakowie punktualnie 4:12. Do przejścia podziemnego, szukam
sobie jakiegoś miejsca... no cóż, tradycji stało się zadość, wśród
najgorszych meneli znalazło się jedno, kolo wcześniej wstał. Znowu się
menelę. Tak na wstępie? Czemu znowu. Jakieś żule mnie zaczepiają,
Boże, czy ja już naprawdę aż tak się stoczyłem. Ech, kumpel powiedział
mi kiedyś, że mam taką swojską mordę, że aż się chce napić, może
dlatego mnie zaczepiają. Ale oni nie chcą się ze mną napić (choć
kiedyś piłem wódkę z menelami w Zakopcu za budką i to ICH wódkę). Na
dworcu kolejowym przed piątą rano znajduje się to co brudne,
najgorsze, czego ludzie kulturalni i na poziomie widzieć nie chcą, co
nie pasuje do wizerunku Polski XXI wieku, nie pasuje do wizji
światowego dobrobytu. Zniszczeni, opuszczeni ludzie, zapomniani
mężowie, żony i dzieci. Tu, w przejściu podziemnym starają się
zbudować własny świat, taki, który jakoś będzie im ułatwiał
zapomnienie o świecie, do którego wstępu im odmówiono. Punktualnie o
piątej wywalanie wszystkich, w strażniku miejskim widać było wahanie
czy mnie też, na szczęście nie :-). Menele, a szczególnie jedna
menelowa wybitnie się awanturuje, w końcu zostaje dosyć ostro
uspokojona. Jeden żul umawia się ze strażnikiem, że jedzie po rentę do
Katowic o 5:23 i że jeszcze chwilę zaczeka, a więc znowu GOP. Ja idę w
inną część dworca mam dosyć tego zaczepiania. Siedzę jeszcze jakiś
czas, kupuję bilet do Podłęża, bo nie za bardzo wiem co zrobić,
wsiadam do pociągu do Wieliczki Rynku o 5:45, jadę. Cel Płaszów i
służbówka do Nowej Huty. Kierpocina ma już mnie sprawdzać, ale ja
właśnie wysiadam i macham jej tylko biletem. Na Płaszowie
zapowiadaczka normalnie grzmi, że służbowy do Nowej Huty odjedzie... i
tak dalej. Przyjechał kibel ze Spytkowic, wsiadam i pojechaliśmy.
Podpytuję jakoś normalnie wyglądającego osobnika co tu z biletami.
Macha ręką. No to macham ręką. Do Podłęża nic nie widać. Tam zmiana
czoła i cud - idealnie zaczyna się szarówka. Dookoła pola. Podgrabie
Wisła, koszmarna wiata, zarośnięte toto straszliwie, zielsko po pas.
Prędkość nędzna, podkłady to struniaki, to drewno, sporo ograniczeń,
najgorsze nad jednym z wiaduktów drogowych (dycha). Na podg.
Kościelniki (nie wiem gdzie te tory odchodzą do teraz), ktoś wysiada.
Nagle jakieś łuki, dochodzi niewiadomego pochodzenia dwutor (ten z
Kościelników???), wiadukty nie wiadukty... Wszędzie pola. Jedziemy
dalej. Kraków Nowa Huta Północ, wysiada mnóstwo kolejarzy. Z tyłu
stacja. Za chwilę odjazd, do Nowej Huty. Na torach postojowych Eaosy i
wagony (nie wiem jak się one nazywają), drobnicowce nowszych typów,
gdzie ściany się składa jedną w drugą. Po całej Polsce pałętają się,
wszystkie jakie widziałem stac. mac. Kraków Nowa Huta. Stoi tego tutaj
peeeełno, za pełno. Kraków Nowa Huta. Podzarastany peron, mijanka z
kiblem z przeciwka, który ma tu postoju 27 minut. Ogólnie cała stacja
robi całkiem niefajne wrażenie. Pełno, ale to pełno potwornie
pozarastanych torów. W krzakach stoją jakieś poskreślane eaosy, ale
nie za dużo. Jedziemy dalej. Na quailu mam zaznaczoną linię do
Kocmyrzowa, której chyba nie ma, oraz do Krzesławic, która nawet o ile
istnieje, to już trakcji nie ma. Sama huta im. Lenina nie jest jakaś
super powalająca, nie widać jej w całej okazałości. To co owszem
widać, to manewrujące jakieś trumny po wielkiej ilości torów i hal.
Kraków Lubocza. Na tym przystanku widzę najpotworniejszą wiatę
jaką kiedykolwiek widziałem. To trzeba ujrzeć samemu. To jest szczyt
wszystkiego. Jakiś przeżarty rdzą blaszany bunkier, po prostu dla
samej tej wiaty ja bym tu nigdy do pociągu nie wsiadł. Potwór
stulecia. Jedziemy oczywiście torem "niewłaściwym", bo odgałęźny
Dłubnia, to zieje jeno zdewastowana nastawnia. Co ciekawe linia jaka
się odgałęzia na Raciborowice idzie prosto chyba nawet wiaduktem nad
magistralą Wawa - Kraków. Dalej szybki koniec zaliczania w Batowicach.
Batowice, odkąd pamięcią sięgam (1996), znajdują się w remoncie,
wywalona jest część torów, nie wiem ile już tutaj kasy utopiono,
zapewnie groteskowo dużo, bo przecież raz tego skończyć nie można.
Postęp jest, wisi już trakcja nad jednym torem do Mydlnik jak okiem
sięgnąć, nad drugim zaczęli.
Znowu na Głównym. Potem pakuję się w Śnieżkę, idę w zasłużoną
kimę (3 godziny to mało), generalnie do Katowic. Tam przesiadka na
kibel do Wielunia Dąbrowy, zapowiadanego jako "stacja Wieluń Dąbrowa".
Frekwencja OK, podobnie jak Śnieżka, notabene taka długa trasa a
prawie same bonanzy (4 i 1 zwykła). Była jeszcze jedna dwója
przedziałowa, ale niestety karteczka ZNTK Opole tłumaczy wszystko.
Jedziemy do tego całego Wielunia. Powoli, jak żółw ociężale,
wytarabaniamy się z GOP-u. O odcinku Katowice - Bytom już się
rozpisywałem. Widzę pierwszy raz Bytom Karb Wąski, dalej po drodze
kolejny megakoszmar czyli Bytom Północny. Radzionków Rojca, czy mi się
wydawało, czy linia z Chorzowa Starego odcięta!? Ale ktoś ostatnio
pisał że już przejezdna. Potem Radzionków, wszystko w sumie siebie
warte jedno gorsze od drugiego. Nakło Śląskie, po jednej pole, po
drugiej wiocha, nic nie zapowiada co będzie dalej. Na wjeździe do
Tarnowskich ST44-172 z jakimś składem, to dla maniaków. W Tarnowskich
Górach, nawet ciekawy budynek z polskim godłem, cecha bardzo popularna
w tych rejonach, stoi kibel do Kluczborka, przyjeżdża pośpiech z
Poznania, w końcu ruszamy. Dalej jak wiadomo jest stacja towarowa. Jej
rozmiar muszę przyznać mnie nieco skasował. Po prostu gigantyczna.
Długa jak cholera, wielka jak nie wiem co. Semafory mające oznaczenia
X53... Z tego wszystkiego nie zauważam w końcu co dokładnie zrobili z
wlotem linii od strony Zawiercia. Miasteczko Śląskie, kolejna stacja,
właściwie na północnej głowicy Tarnowskich Gór 8-O. Jedziemy dalej.
Lasy, lasy, lasy Kalety. Odgałęzienie na Lubliniec. Ładnie wygląda. My
dalej po lasach. Strzebiń. Wylot na Woźniki jest, wygląda toto nawet
przejezdnie, ale wjechać byłoby raczej ciężko, bo po pierwsze, to na
jednym z torów stoi jakaś część konstrukcji wiaduktowej i nie wiem czy
by się obok coś zmieściło, a druga głowica jest tak niemiłosiernie
zardzewiała, że mógłby być z manewrowaniem problem. Dalej zaczynają
się pola, Boronow, w końcu Herby Nowe. Wysiadam, idę w przeciwną
stronę niż wszyscy wysiadający tu kolejarze, jestem jedynym cywilem,
który opuszcza tu pociąg. Na szczęście punktualnie o 11:35, na
przesiadkę mam z dojściem na Stare 22 minuty. Pytam dla upewnienia się
jakiejś baby o drogę na stację Herby Stare. Wychodzę na szosę, niezły
kawał. Szybkim marszem idę. Mijają mnie pekaesy Częstochowa -
Lubliniec i na abarot. Dochodzę na Stare punktualnie :55. Przesiadałem
się na tej strasznej stacji kilka razy i za każdym razem jest tak
samo. Tu zawsze wieje. Co za cholerstwo. Nikt nic nie zapowiada,
żadnych opóźnień, a kibel przez "remont" przyjeżdża z 18 minutami w
plecy, dopiero wówczas zapowiedziany. Przez ten czas przez stację
przelatuje brutto z ET22 i w przeciwnym kierunku z jamnikiem, stając
na wyjazdowym. Cała stacja to obraz nędzy i rozpaczy. Budynek w stanie
częściowej demolki, perony z przerdzewiałymi wiatami, tabliczka
Baczność trakcja itd smętnie buja się na słupie. Nieliczni pasażerowie
chowają się w załomach budynków, próbując schronić się przed wiatrem.
Jedyna ławka jest od północnej strony, co za logika, akurat stamtąd
wieje i na dokładkę cień (zawsze). Obraz tej stacji dobry jest na
jakiś film o przemijaniu, albo może psychodeliczny teledysk, w którym
wszystkie kolory były przekoszone, chmury poruszały się w
przyspieszeniu, a oczekujacy w tajemniczych okolicznościach niknęli co
jakiś czas ze scenariusza. Dobra, starczy odpałów, wystarczy kolejoza
w tym wszystkim. Jedziemy. Przychodzi kierpoć, mówię, że chciałem się
przesiąść na osobowy do Katowic odjazd z Częstochowy :36, i że nie
zdążymy. Wyglada na zaangażowanego w sprawę, obiecuje wołać przez
radio. A my się telepiemy. Tor nówka strunobetonówka, ale przecież w
Polsce prędkości zmienia się raz w roku. Nie ma czegoś takiego, żeby
coś się z tym dało zrobić. Nie da się, nie odrobimy opóźnienia.
Jesteśmy :49 (+20), osobówki oczywiście nie. Najpierw do dyżurnego
peronowego, aby poświadczył bilet. Poświadcza tylko infromacja.
Informacja owszem poświadczy ale to tylko pozwoli na zwrot kasy za
niewykorzystany odcinek. Że co? No ale po co, jeśli chcę jechać dalej.
Zostaję skierowany do starszego kasjera. Pani kasjerka mówi, że mogę
jechać za darmo pociągiem wyższej kategorii (taki jest najbliższy),
tylko pod warunkiem, że w rj jest skomunikowanie. Idzie sprawdzić, nie
ma. No to ja, że moge chyba dostać zwrot całej kasy za bilet. Dzwoniła
na moje ponaglenia do Katowic (tak twierdziła), powiedziała w żadnym
wypadku. Co mogłem zrobić. Klnąc na nie wiem co, bo sam nie wiem co mi
się należało, wsiadłem do osobowego do Gliwic, pojechałem do
Zawiercia. Pociąg nawalony jak 150, stoję. Kierpoć całkiem
sympatyczny. Mijamy kolejne stacje, w Poraju OIDP bardzo ładny
budynek, później te śmieszne Myszkowy Światowity, Mrzygłody, pytam
kierpocia ile jeszcze do Zawiercia, mówi że bardzo daleko, po czym po
chwili pokazuje się CMK. Zawiercie. Dobry bar koło dworca, nie miałem
czasu wszystkiego co chciałem spróbować. Kupuję dopłatę na pośpiecha
do Szczakowej. Przyjeżdża rozkawałkowany w Częstochowie pośpiech z
Gdyni, najpierw do Katowic, po paru minutach do Krakowa. Wsiadam.
Wyjeżdżamy z Zawiercia, po jakimś czasie, zupełnie nielogicznie na
pierwszy rzut oka dochodzi linia z Tarnowskich Gór, jeden tor
jeżdżony. Zaczyna się jakaś gigant stacja, dopiero potem zdaję sobie
sprawę że to Łazy. Gdzie do cholery ten cały CM!? Generalnie, część
wschodnia używana, część zachodnia, większa jak zauważyłem, tylko na
pewnym odcinku, potem zaczyna się dołujący obraz zdewastowanych
nastawni, zdeelektryfikowanych bramek, zarośniętych torów. Obraz nędzy
i rozpaczy, w którym ciągle, mimo że niewątpliwie sprzysięgło się
tutaj wiele sił, aby to wszystko zniszczyć, widać jeszcze ślady dawnej
wielkości, które trwają, mimo woli niszczących, kradnących,
likwidujących. Dalej. Dalej Wiesiółka, kojarzący się z Chruszczowem
Chruszczobród (co to za chora nazwa!) gdzie czeka grupka pasażerów na
nadjezdżającą po chwili z przeciwka osobówkę, D.G. Sikorka wreszcie
Ząbkowice. No ładna stacja, nie powiem. Jakoś tak mi się spodobała.
Potem po rozjazdach i na Szczakowę. Szlakowa jakaś kosmiczna, bodaj
100. Co z tego, jak zaraz zaczynają się jakieś brutalne sierżanty. No
ale na groteskowej "mapie prędkości" PLK wygląda ładnie. Huta
Katowice. Przystanek na tyłach wielkiej huty. Odcinek z Dąbrowy
Górniczej niejeżdżony, zarośnięty, zdeelektryfikowany (czy istnieje
jeszcze wyjazd dalej na kultową Dąbrowę Górniczą Piekło, do której
kiedyś chciałbym dojechać podobnie jak do Zimnej Wódki?). Ciekawe czy
jest komplet szyn. A jeszcze w 1995/1996 kursował tu jeden dzienny
pośpiech, Opole - Lublin (co za relacja!). Odbicie na Strzemieszyce
jeżdżone. Dalej DG Południowa, o ile pamiętam ma ona baaardzo ładny
budynek bodaj nastawni, oj ostatnio marnie u mnie z pamięcią. Dalej
Maczki, ciekawy układ torowy stacji z budynkiem po środku. Widzę
słynną łącznicę (nie ma jej nawet na quailu z tego co patrzyłem),
którą rok temu jeździł mocno kosmiczny kibel z Katowic przez
Mysłowice, S. Maczki do S. Kazimierza. Co ciekawe, niezależnie od
strony od której mija się budynek, to można wyjechać na wszystkie
kierunki (na Kazimierz czymś w rodzaju łącznicy). Ładna stacja, wśród
drzew, wygląda jakby znajdowała się zupełnie na uboczu. Dalej Jaworzno
Szczakowa Lokomotywownia, no i wszystko wiadomo ;-). Notabene kiedyś
Lokomotywownia była tajna, teraz już jak widać nie. Czeka "jakiś"
tłumek ludzi. Dalej Szczakowa. No dobra, wysiadam z pośpiecha. Za
chwilę wjeżdża opóźniony pośpieszny do Przemyśla. Gdynia - Kraków
odjeżdża pierwsza. Potem odstęp i jedzie Przemyśl. Potem odstęp i jest
osobówka. Wsiadam i zasypiam. Dojeżdżam do Krakowa, pierwszy dzień
zakończony, ciąg dalszy będzie. Potem generalnie jest dzień przerwy
którego miało nie być, bo taka była impreza. A dalej... no dalej
pojedziemy następnym razem ;-).

Pozdrawiam
Alek 'Alekloco' Kurstak
Polska dla rowerów i pociągów!

Wpierw "usunto-" pamietaj wyrzucic... A potem:
olek[at]rower[dot]com.
AlekLoco
2003-10-29 23:03:33 UTC
Permalink
Post by AlekLoco
Tym razem będzie wersja privova, bo niestety, ale po pierwsze
nieco będzie wulgaryzmów, po drugie zaś zaistnieją pewne zjawiska
No i skończyła się publiczną, ale co tam :-).

Pozdrawiam
Alek 'Alekloco' Kurstak
Polska dla rowerów i pociągów!

Wpierw "usunto-" pamietaj wyrzucic... A potem:
olek[at]rower[dot]com.
Adam Płaszczyca
2003-10-30 00:00:16 UTC
Permalink
Post by AlekLoco
nie za dużo. Jedziemy dalej. Na quailu mam zaznaczoną linię do
Kocmyrzowa, której chyba nie ma, oraz do Krzesławic, która nawet o ile
istnieje, to już trakcji nie ma. Sama huta im. Lenina nie jest jakaś
Obydwie są. Ta do Krzesławic leci po lewej stronie torów patrząć zgodnei
z Twoim kierunkiem jazdy, ta druga odbija w prawo.
Post by AlekLoco
Dłubnia, to zieje jeno zdewastowana nastawnia. Co ciekawe linia jaka
się odgałęzia na Raciborowice idzie prosto chyba nawet wiaduktem nad
magistralą Wawa - Kraków. Dalej szybki koniec zaliczania w Batowicach.
Nie - łączy się z nią.
--
___________ (R)
/_ _______ Adam 'Trzypion' Płaszczyca (+48 502) 122 688
___/ /_ ___ ul. Ludwiki 1 m. 74, 01-226 Warszawa
_______/ /_ IRC: _555, http://trzypion.oldfield.org.pl/wieliczka/
___________/ mail: ***@irc.pl UIN: 4098313 GG: 3524356
AlekLoco
2003-10-30 09:07:29 UTC
Permalink
Dnia Thu, 30 Oct 2003 00:00:16 +0000 (UTC), Adam Płaszczyca
Post by Adam Płaszczyca
Post by AlekLoco
nie za dużo. Jedziemy dalej. Na quailu mam zaznaczoną linię do
Kocmyrzowa, której chyba nie ma, oraz do Krzesławic, która nawet o ile
istnieje, to już trakcji nie ma. Sama huta im. Lenina nie jest jakaś
Obydwie są. Ta do Krzesławic leci po lewej stronie torów patrząć zgodnei
z Twoim kierunkiem jazdy, ta druga odbija w prawo.
Już pamiętam, faktycznie, zgadza się.
Post by Adam Płaszczyca
Post by AlekLoco
Dłubnia, to zieje jeno zdewastowana nastawnia. Co ciekawe linia jaka
się odgałęzia na Raciborowice idzie prosto chyba nawet wiaduktem nad
magistralą Wawa - Kraków. Dalej szybki koniec zaliczania w Batowicach.
Nie - łączy się z nią.
A jednak. Czyli nie przecina widuktem torów, tylko ostro odbija na
linię Wawa - Kraków (nadal ma nr 5?). Tak miałem na mapie, ale ciągle
się zastanawiałem, czy ja przypadkiem na oczy nie widziałem czegoś
innego.

Pozdrawiam
Alek 'Alekloco' Kurstak
Polska dla rowerów i pociągów!

Wpierw "usunto-" pamietaj wyrzucic... A potem:
olek[at]rower[dot]com.
Adam P³aszczyca
2003-10-30 10:56:25 UTC
Permalink
Post by AlekLoco
Post by Adam Płaszczyca
Post by AlekLoco
Dłubnia, to zieje jeno zdewastowana nastawnia. Co ciekawe linia jaka
się odgałęzia na Raciborowice idzie prosto chyba nawet wiaduktem nad
magistralą Wawa - Kraków. Dalej szybki koniec zaliczania w Batowicach.
Nie - łączy się z nią.
A jednak. Czyli nie przecina widuktem torów, tylko ostro odbija na
linię Wawa - Kraków (nadal ma nr 5?). Tak miałem na mapie, ale ciągle
się zastanawiałem, czy ja przypadkiem na oczy nie widziałem czegoś
innego.
Dokładniej kończy się żeberkiem ochronnym - wjazd na linię w kierunku
Tunelu jest na bok.
--
___________ (R)
/_ _______ Adam 'Trzypion' Płaszczyca (+48 502) 122 688
___/ /_ ___ ul. Ludwiki 1 m. 74, 01-226 Warszawa
_______/ /_ IRC: _555, http://trzypion.oldfield.org.pl/wieliczka/
___________/ mail: ***@irc.pl UIN: 4098313 GG: 3524356
Mariusz Senderowski
2003-10-30 15:20:12 UTC
Permalink
Post by AlekLoco
Witam!
Radzionków Rojca, czy mi się
wydawało, czy linia z Chorzowa Starego odcięta!? Ale ktoś ostatnio
pisał że już przejezdna.
Przejezdna, ale zostal tylko jeden tor. Tor który biegł dołem (pod linią
Bytom- Tarn.Góry) zostal rozkradziony prawie do samego Szarleja.

Pozdr.
Mariusz
AlekLoco
2003-10-30 17:04:35 UTC
Permalink
Dnia Thu, 30 Oct 2003 16:20:12 +0100, "Mariusz Senderowski"
Post by Mariusz Senderowski
Post by AlekLoco
Witam!
Radzionków Rojca, czy mi się
wydawało, czy linia z Chorzowa Starego odcięta!? Ale ktoś ostatnio
pisał że już przejezdna.
Przejezdna, ale zostal tylko jeden tor. Tor który biegł dołem (pod linią
Bytom- Tarn.Góry) zostal rozkradziony prawie do samego Szarleja.
I teraz mi się wszystko zgadza. Dzięki!

Pozdrawiam
Alek 'Alekloco' Kurstak
Polska dla rowerów i pociągów!

Wpierw "usunto-" pamietaj wyrzucic... A potem:
olek[at]rower[dot]com.
Jd.
2003-11-01 05:58:45 UTC
Permalink
Post by AlekLoco
Witam!
[...]
Post by AlekLoco
O odcinku Katowice - Bytom ju¿ siê
rozpisywa³em. Widzê pierwszy raz Bytom Karb W±ski, dalej po drodze
kolejny megakoszmar czyli Bytom Pó³nocny. Radzionków Rojca, czy mi siê
wydawa³o, czy linia z Chorzowa Starego odciêta!?
Miêdzy Radzionkowem a Szarlejem jest czynny tylko jeden tor. Drugi (prawy
patrz±c w kierunku Szarleja) zamkniêty jest prawdopodobnie z powodu
obecno¶ci niebezpiecznego przejzdu, znajdujacego siê bezpo¶rednio za wylotem
w±skiego tunelu w którym ruch samochodowy odbywa siê wahad³owo.
--
==========###-###-###-###==============
Jaroslaw Dubowski, Bytom ***@interia.pl
==========###-###-###-###==============
Kontynuuj czytanie narkive:
Loading...