Discussion:
Koleje Dużych Prędkości czyli "szprychy" CPK
(Wiadomość utworzona zbyt dawno temu. Odpowiedź niemożliwa.)
m***@gmail.com
2020-02-25 23:22:19 UTC
Permalink
https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/budowa-kolei-duzych-predkosci-do-cpk-kontrowersje-i-protesty/7pyfjzm
u2
2020-02-26 00:40:22 UTC
Permalink
Post by m***@gmail.com
https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/budowa-kolei-duzych-predkosci-do-cpk-kontrowersje-i-protesty/7pyfjzm
Gałczyńska, to coś mi mówi:)


Jak PiS chce budować Koleje Dużych Prędkości. "Prują osiedla, decydują
odgórnie, zupełnie jak w Korei Płn."
Magdalena Gałczyńska
wczoraj 19:47
Ten tekst przeczytasz w 8 minut
FACEBOOK | 1,1 tys.
TWITTER
E-MAIL
KOPIUJ LINK
Spółka Centralny Port Komunikacyjny przedstawiła propozycje przebiegu
Kolei Dużych Prędkości do superlotniska w Baranowie. Żadna z nich nie
była konsultowana z samorządami, a wiele przechodzi wprost przez osiedla
mieszkaniowe czy miejskie parki. Protestują mieszkańcy woj. łódzkiego
oraz śląskiego Mikołowa, a CPK odpowiada, że trasy mogą jeszcze zostać
skorygowane.
Budowa Kolei Dużych Prędkości do CPK. Kontrowersje i protesty Foto:
Marcin Stępień / Agencja Gazeta
Mateusz Morawiecki
REKLAMA
‹ wróć

W lutym CPK nieoczekiwanie ogłosiła nowy przebieg tras dla Kolei
Dużych Prędkości bez konsultacji z samorządami
Na Śląsku w Mikołowie CPK chce budować linię kolejową przez Śląski
Ogród Botaniczny i osiedla mieszkalne. W Łódzkiem, w Konstantynowie
szprycha KDP przetnie miasto na pół. W podłódzkim Lutomiersku konieczne
będzie wywłaszczenie ludzi z setek gospodarstw
W Łodzi tunel KDP ma iść pod ogrodem botanicznym i parkiem na
Zdrowiu - co może oznaczać zniszczenie obu, bo znacznie obniży się
poziom wód gruntowych, czego rośliny nie przetrwają
- Nic jeszcze nie jest przesądzone, my wsłuchujemy się w głosy
protestu, a korekty tras KDP nie są wykluczone - zapewnia nas rzecznik
CPK Konrad Majszyk

REKLAMA
Łódź, Konstantynów, Lutomiersk czy śląski Mikołów - to tylko część
miejsc, gdzie mieszkańcy ostro protestują przeciwko planom rządzących,
którzy wytyczyli nowe trasy kolejowe przez Polskę. Konkretnie -
wytyczyła je spółka Centralny Port Komunikacyjny, która ma wybudować
superlotnisko w Baranowie między Łodzią a Warszawą.

Trasy te - nazwane szprychami - służyć miałyby Kolejom Dużych Prędkości,
którymi do lotniska w Baranowie dałoby się dojechać z każdego niemal
miejsca w Polsce. Problem w tym, że PiS zarzucił plany poprzedniego
rządu, prowadzące linie KDP głównie wzdłuż już istniejących linii
kolejowych i przez tereny niezamieszkane (np. w Łodzi i Łódzkiem).

"W zamian" rządzący w lutym, nagle i bez zapowiedzi wytyczyli nowe trasy
KDP, które przechodzą przez osiedla, miejskie parki i ogrody botaniczne,
dzielą miasta na pół czy odcinają część mieszkańców od infrastuktury
miejskiej, szkół czy sklepów. Po co te nowe trasy i dlaczego
zrezygnowano ze starych? Tego nikt w spółce Centralny Port Komunikacyjny
nie umie w sposób klarowny wytłumaczyć. Podobnie, jak nie tłumaczy tego,
dlaczego w sprawie tak gigantycznej inwestycji jak megalotnisko i tnące
kraj Koleje Dużych Prędkości, inwestycji która wpłynie na los wielu
tysięcy ludzi konsultacje społeczne trwać mają tylko miesiąc, a do tego
zorganizowano je wyłącznie za pomocą formularza internetowego.
Zobacz także

Nowy prezes spółki Centralny Port Komunikacyjny

KPRM: Marcin Horała pełnomocnikiem rządu ds. Centralnego Portu
Komunikacyjnego

Alexandre de Juniac, szef IATA: Polsce potrzebny jest CPK
Samorządy postawione przed faktem dokonanym

Władze miast i gmin, przez które przebiegać mają nowe, zaprojektowane
przez CPK "szprychy" służące ultraszybkim pociągom, o planowanych
zmianach na ich terenach dowiedziały się albo z mediów, albo z
korespondencji otrzymanej od CPK, budującej megalotnisko w Baranowie.
Nikt nie prosił ich o opinię, nikt z nimi nie konsultował ewentualnego
przebiegu tras szybkich kolei.

REKLAMA
- O niczym nie wiedzieliśmy, władze gminy ani nie zostały zapytane o
zdanie, ani nie proszono nas o przedstawienie naszego stanowiska. Po
prostu przesłano nam informację, że przez teren naszej gminy mają
przejść tory Kolei Dużych Prędkości - mówił w poniedziałek na zebraniu
dla mieszkańców wójt podłódzkiego Lutomierska Tadeusz Borkowski.
Zapowiedział, że cały samorząd jest tej inwestycji przeciwny - radni
mają przyjąć w tej sprawie uchwałę, która trafi do CPK.

Podobnie było w przypadku Konstantynowa Łódzkiego, którego burmistrz
Robert Jakubowski o planowanej inwestycji związanej z KDP - która
dosłownie przetnie miasto na dwie części - dowiedział się już po
podjęciu przez CPK decyzji o zmianie tras. Wcześniej nikt z rządowej
spółki tego wariantu z nim nie konsultował. Konstantynów sprzeciwia się
planom CPK, dotyczącym nowego przebiegu torów kolejowych.

Protestują też inne okoliczne miasta i gminy - w tym Wodzierady, gdzie
tory kolejowe w jednym przypadku przejdą dokładnie przez środek... życia
całej rodziny. Ojciec, w swojej części gospodarstwa zostanie po jednej
stronie torów, jego córka z wnukami - po drugiej.

Mieszkańcy nie chcą szybkiej kolei w Konstantynowie Łódzkim

"Pomysł z gatunku »potworków«"

- To jest pomysł z gatunku "potworków", przygotowany kompletnie bez
przemyślenia i bez świadomości konsekwencji. A te będą straszne - mówi
Onetowi Beata Zielińska, geograf i pedagog z Lutomierska, jedna z
organizatorek protestu przeciwko nowym pomysłom na przebieg torów
superszybkich kolei.

- Wytyczenie tych nowych tras KDP przebiegało chyba tak, że ktoś sobie
siadł przy mapie i maznął pisakiem linię w przypadkowym miejscu, przez
osiedla, parki, drogi i gospodarstwa. Zupełnie jak w filmie
"Poszukiwany, poszukiwana" Stanisława Barei, gdzie "mąż, z zawodu
dyrektor" miał zaakceptować projekt osiedla mieszkaniowego i przestawił
jeden z bloków prosto w jezioro. Gdy architekci zwrócili mu na to uwagę,
ten stwierdził: "A, to jezioro damy tu". I tak mniej więcej wygląda ten
nowy pomysł na przebieg tras KDP - podkreśla Zielińska.

REKLAMA
- Wiele dróg gminnych zostanie odciętych od dróg powiatowych, dojazd
dzieci i młodzieży do szkół zostanie znacząco utrudniony, bo część
miejscowości będzie najzwyczajniej odcięta przez tory. Podobnie
utrudniony będzie dojazd do uprawianych pól. Do tego, zniszczone i
przecięte zostaną szlaki wypoczynkowe wybudowane w ostatnich latach
kosztem dużych nakładów finansowych tak gmin, jak miast i UE. Przykładem
może tu być Łódzki Szlak Konny, najdłuższy w Europie, w którego
powstanie zainwestowano ponad 30 mln zł. Także ten szlak miałby zostać
"poszatkowany" przez tory jadących ponad 200 km/h pociągów. - zaznacza
pedagog.

- Równie istotne są aspekty środowiskowe, wiążące się z planowaną
inwestycją. Przecież proponowany przebieg KDP przechodzi przez teren
ochrony wysokiej podziemnych zbiorników wody pitnej. Do tego, niezbędne
do przeprowadzenia inwestycji odwodnienie gruntów sprawi, że okolice
Lutomierska staną się po prostu stepem, pustynią. KDP przetnie też
korytarze ekologiczne koryt rzek i zniszczy siedliska gatunków prawnie
chronionych, głównie rzadkich gatunków ptaków - podkreśla. - "W zamian"
dostaniemy ekrany akustyczne, jakże cenne krajobrazowo - Zielińska nie
kryje ironii. - Co będą zmuszeni znosić ludzie mieszkający w pobliżu
torów KDP wolę sobie nie wyobrażać - kwituje.

Podkreślmy, że rządowa inwestycja może znacząco wpłynąć na wartość
nieruchomości, leżących w pobliżu planowanej trasy KDP. - Przecież każdy
normalny człowiek, kupując działkę sprawdza czy w okolicy nie są
planowane jakieś gigantyczne inwestycje autostradowe czy kolejowe - mówi
nam inny mieszkaniec Lutomierska, chcący zachować anonimowość. - Ja
wiedziałem, że linia KDP pójdzie od południa, dlatego wybrałem tę
okolicę. Wziąłem kredyt, wybudowałem dom i co? I okazuje się, że będę
miał szybką kolej prawie pod oknami - podkreśla. - Wszystko dlatego, że
ktoś tam "na górze" wymyślił sobie inny przebieg "szprychy" KDP. A ja
zostanę z nic nie wartym domem, z kredytem do spłacenia, w miejscu w
którym - ze względu na hałas i zagrożenia związane z KDP - właściwie nie
da się mieszkać. A domu nikt ode mnie nie kupi, bo nikt normalny nie
chce, żeby mu pod oknami pędziły pociągi jadące ponad 200 km/h -dodaje.

Kiedy w Polsce kolej dużych prędkości? Padła konkretna data

Dlaczego zmieniono wariant trasy?

Jak na protesty mieszkańców (poza Łódzkiem przeciwni nowemu pomysłowi na
przebieg KDP są także m.in. mieszkańcy śląskiego Mikołowa czy Kalisza)
reaguje rządowa spółka odpowiedzialna za budowę superlotniska w
Baranowie? Jedynym, co burmistrz Konstantynowa Robert Jakubowski uzyskał
od posła PiS Marcina Horały - pełnomocnika rządu ds. CPK - było niejasne
zapewnienie, że "nic jeszcze nie jest przesądzone ws. przebiegu tras KDP".

REKLAMA
Przypomnijmy, nad ideą Kolei Dużych Prędkości pracował już rząd PO-PSL.
Tyle że opracowany w 2013 r. i skonsultowany z mieszkańcami Łódzkiego
projekt zakładał, że tory szybkich pociągów będą przebiegać wzdłuż
istniejącej już zwykłej linii kolejowej łączącej Łódź z Sieradzem. Wylot
KDP znajdowałby się przy dworcu Łódź Kaliska, zahaczał o łódzkie
lotnisko na Lublinku i dalej biegł głównie przez tereny niezamieszkane.

Teraz jednak spółka CPK wpadła na inny pomysł. Zamiast wariantu
południowego - opisanego powyżej i zatwierdzonego już w studium
wykonalności - tory KDP mają biec po tzw. linii północnej. Na terenie
Łodzi - pod ul. Konstantynowską, parkiem na Zdrowiu, osiedlem
mieszkaniowym Stare Złotno i Brus. Potem, w Konstantynowie Łódzkim tory
mają iść już na powierzchni - przecinając miasto na pół.

Po co zmieniono wariant trasy? Jak mówi Onetowi rzecznik spółki CPK,
eksperci wskazują, że wariant północny, czyli obecnie planowany zapewni
lepsze skomunikowanie zachodniej części Łódzkiego. - Ten przebieg, tzw.
trasą północną jest korzystniejszy i bardziej efektywny - wyjaśnia
Konrad Majszyk, dyrektor komunikacji i PR w CPK.
Protesty? "O taki efekt nam chodziło"

Co z protestami tak łodzian, jak mieszkańców Konstantynowa i
Lutomierska? - O tych protestach jest głośno, konsultacje trwają do 10
marca, a już wpłynęło do nas ponad 2,5 tys. wniosków sprzeciwiających
się zaproponowanemu przez nas przebiegowi wszystkich dziesięciu
"szprych" w całej Polsce. Nie dotyczą one wyłącznie KDP, ale całej
naszej propozycji dotyczącej budowy nowych 1600 km tras kolejowych -
mówi Majszyk.

- Przebieg tzw. szprych, czyli tras KDP może jeszcze zostać skorygowany
- deklaruje. - Tak mocny odzew społeczny był w jakimś stopniu
wkalkulowany w nasz plan. Nie jesteśmy przecież na etapie, że
przychodzimy do ludzi i zaczynamy wywłaszczać, absolutnie nie -
podkreśla Majszyk.

- Plany przebiegu szprych, czyli tras CPK przedstawiamy na etapie
wcześniejszym niż wymaga prawo właśnie po to, by wsłuchać się w głos
mieszkańców. Chcemy sprawdzić, gdzie nasze pomysły będą akceptowalne, a
gdzie pojawią się protesty. I jeśli okażą się one liczne i zasadne, to
przebieg tras KDP może zostać skorygowany - zapowiada. - Jednak z
drugiej strony, jeśli my planujemy budowę 1600 km nowych linii
kolejowych, a protesty pojawiają się w kilku miastach Polski, to może
oznaczać, że w większości kraju te plany są akceptowane - przekonuje
Majszyk.

Pytamy dyrektora komunikacji w CPK, z jakiego powodu wybrano wariant
związany z koniecznym wywłaszczaniem mieszkańców, który najpewniej
będzie znacznie bardziej kosztowny niż przeprowadzenie linii KDP wzdłuż
już istniejącej linii kolejowej do Sieradza. Ten odpowiada, że
inwestycja nie jest jeszcze na tym etapie, by wchodzić w jakiekolwiek
szacunki kosztów. - Na mówienie o pieniądzach jest jeszcze za wcześnie -
podkreśla. - Jak na razie reakcja na nasze pomysły była w niektórych
częściach Polski, np. w Łodzkiem bardzo żywiołowa i burzliwa ale to było
wkalkulowane w nasze plany. Teraz będzie czas, by głosy sprzeciwu
przeanalizować i ewentualnie wprowadzić korekty w planach przebiegu tras
KDP - zapewnia.

Do kiedy potrwa ten stan niepewności, czyli kiedy zapadną ostateczne
decyzje dotyczące przebiegu tras KDP w całej Polsce? Na to pytanie nie
uzyskaliśmy jednoznacznej odpowiedzi. - Linia: Warszawa - CPK - Łódź
jest dla nas priorytetem. Czasu nie jest zbyt wiele - mówi rzecznik CPK.
- Pewne jest jedno, ta linia musi być otwarta równocześnie z lotniskiem
w Baranowie. A to, zgodnie z harmonogramem, powstać ma w 2027 r. - mówi
Majszyk.
Joński: Prują osiedla, nie konsultują się z samorządem. Tak to się w
Korei Płn. podejmuje decyzje!

REKLAMA
Posłowie KO i Lewicy z Łódzkiego są zdecydowanie przeciwni nowej wersji
przebiegu tras KDP. Jak podkreśla Dariusz Joński z klubu Koalicji
Obywatelskiej, nowe trasy to po prostu "widzimisię urzędnika". - Prują
osiedla mieszkaniowe, prują parki - mówi nam poseł KO. - Wcześniejszy
projekt, w tzw. wersji południowej szedł wzdłuż torów kolejowych i
nikomu nie szkodził. A teraz konieczne może być wywłaszczenie ludzi z
setek gospodarstw. Przecież są tacy, którzy licząc na ciszę i spokój
wyprowadzili się z miast, kupili działki, wzięli kredyty i nagle okazuje
się, że zamiast ciszy dostaną "pod oknami" pędzące ponad 200 km/h
pociągi. I tej ziemi już nie sprzedadzą, bo nikt jej przecież nie kupi.
Zostaną z niczym - podkreśla.

- To są ludzkie dramaty spowodowane urzędniczą bezmyślnością. Nikt tych
nowych pomysłów z samorządami nie konsultował. Po prostu, władza sobie
wybrała trasę i koniec dyskusji. Tak to się decyzje w Korei Płn.
podejmuje, a nie w Polsce - mówi Joński.

Jak wyjaśnia, na 5 marca zwołane zostało w Sejmie posiedzenie podkomisji
ds. lotnictwa, która ma się zająć problemem tras KDP. - Mam nadzieję, że
pojawi się na tym posiedzeniu pan Marcin Horała, który jest
pełnomocnikiem rządu ds. budowy CPK. I mam nadzieję, że ogłosi, że rząd
się z nowych wariantów tras natychmiast wycofuje. Bo to, co nam
zaprezentowano to jest po prostu skandal - kwituje poseł KO.

(dp)
Źródło: Onet
Data utworzenia: 25 lutego 2020 19:47
Magdalena Gałczyńska Dziennikarka Onetu

Loading...